Ziemowit Szczerek – Słowem wstępu

Jaką Ukrainę widać w ukraińskim kinie

Niedawno w krakowskim Miejskim Domu Kultury odbyła się wystawa dwóch lwowskich artystów – Włodka Kostyrki i Genyka Rawskiego. Wystawa nosiła tytuł „Ukraina szuka bohatera”. I nie chodziło tam o bohaterów Majdanu, Donbasu czy, absolutnie, o tych, o których krzyczy się w odpowiedzi na hasło „Sława Ukrainie”. Nie chodzi też nawet o super bohatera, być może dlatego, że w czasach wojny i czasach Wielkiego Formowania nie potrzeba herosów innych, niż ci, których tworzą niusy i historyczne narracje. Chodziło o uzupełnienie życia w ukraińskiej przestrzeni o kulturowe odbicie, zarówno tego życia, jak i tej przestrzeni, razem z jej mieszkańcami. Przerobienie, przepracowanie, przyjrzenie się z bliska, bo taka – w końcu – jest rola sztuki. Ukraińskie kino też szuka bohatera osadzonego w ukraińskiej rzeczywistości, a rzeczywistości nadaje nowy wymiar, wpisując ją w kulturową przestrzeń.

Tą przestrzenią zresztą dziwnie często jest zachodnia Ukraina. To tam umieszcza się akcję znacznej ilości współczesnych ukraińskich filmów. Wygląda na to, że to tam właśnie ukraińscy filmowcy intuicyjnie wstawiają podświadomość i duszę tego kraju. Nadal i mimo wszystko, wbrew gromkim już od dawna głosom o wadze „trzeciej Ukrainy”, tej kijowskiej, dnieprowej, między wschodem a zachodem. Wbrew odwoływaniom się do postaci kozaka ze wschodnich Dzikich Pól, wyobrażonego (i bardzo teoretycznego) ukraińskiego herosa ładowanego na Ukrainie gdzie się da: od opakowań serków po wojskowe emblematy. Kozacy i Dzikie Pola to wschód, to prawdziwa „Ukraina”, ziemia leżąca „u kraja” dawnych Rzeczpospolitej, Turcji i Rosji”, ale to na zachodzie Ukrainy wykształcił się nowoczesny ukraiński naród, i to tam najwyraźniej stamtąd nadal bije najżywsze źródło ukraińskości (ciekawe swoją drogą, że równinna Ukraina, podobnie, jak przedwojenna Polska, umieszcza ważny ośrodek swojego mistycznego „ja” w mało dla niej reprezentatywnym, za to efektownym, górskim pejzażu). 

Tam leżą, na przykład, idylliczno-surrealistyczne, gatunkowo wlane w wiadro realizmu magicznego Buraczkowice z „Lotu złotej muszki”, coś w rodzaju galicyjskiej Arkadii (albo anty-Arkadii), które mają, być może, przekonać mieszkańców Ukrainy, że tak właśnie  wygląda sielska podświadomość tego kraju: między zielonymi pagórkami, w drewniano-murowanej Rurytanii, gdzie na ścianach urzędów nadal wiszą portrety Franza Josefa.

Tam też właśnie, gdzieś w leżących na zachodzie Karpatach, odbywa się zawieszona między współczesnością a wiecznością baśń o dwojgu braci z „Ostatniej spowiedzi”, tam nakręcono też mocno osadzony w tradycji i sielskości dokument „Żywy ogień”.

Tak, współczesna Ukraina płonie, krzepnie i kruszy się na wschodzie, opowiada o soborności, z naddnieprzańskiej gliny lepi „trzecią Ukrainę”, ale trudno jej wyjść z zachodu, i tam właśnie są najbardziej newralgiczne miejsce na ciele kraju. Daryna, bohaterka filmu „Gniazdo”, która wyjeżdża do upokarzającej pracy do Włoch po to,  mogłaby  w zasadzie żyć gdziekolwiek indziej, ale kto wie, być może właśnie to baśniowo-idylliczny ukraiński zachód, w imieniu całego kraju, przeżyć musi upokorzenia, które, niestety, są jednymi ze współrzędnych, które sytuują współczesną Ukrainę na mapie Europy. Bo Daryna, jadąca sprzątać włoskie domy, ustawiana w poniżającej roli służącej, to uosobienie ukraińskiego przekleństwa: z jednej strony – mit kozaków, cyborgów i bohaterów, z drugiej, żeby Ukrainę w ogóle było stać na mity – dramat tysięcy Ukrainek służących we włoskich domach, często seksualnie wykorzystywanych, pracujących w podłych warunkach, ale wysyłających do domu włoskie euro. „Przecierp” – mówi Darynie rodaczka, która za kilkaset euro załatwiła jej pracę u gospodyni, która nią pomiata i gospodarza, który się o nią lepko ociera. „Cierp”, bo, szczerze mówiąc, gama wyborów nie jest za szeroka. Ukrainki cierpią więc, piękno Włoch dostrzegają przypadkiem, czasem, gdzieś w przelocie między dramatem a depresją, a w niedziele spotykają się w cerkwi, patrząc na siebie, bezskutecznie próbując ukryć wzajemnie przed sobą swoje poniżenie, i równie bezskutecznie wypatrując zbawienia. I przed ciągle i ciągle ciągnącymi do Włoch rodaczkami udając już-prawie-rodowite-Włoszki, by najeść się choć ogryzkiem paskudnej satysfakcji. Nieobcej zresztą Polakom, którzy emigracyjne oświadczenia mają przecież podobne.

Ukraińskie kino jest też, zapewne, próbą znalezienia sposobu na Ukrainę. Jednym z nich jest, oczywiście, schowanie się w karpackich baśniach, para-arkadiach i oparach zachodnio-ukraińskiego mitu początku. Albo w innego rodzaju baśniach, połączonych z narodowym cierpiętnictwem, jak „Przewodnik”, film o ślepych kobzarzach na międzywojennej radzieckiej Ukrainie, powtarzających sobie kozackie legendy i rozmawiających ze sobą tajnym językiem członków zakonu strażników ukraińskiej tożsamości.

Innym sposobem, jak w „Gnieździe”, jest próba wyrwania samego siebie i swojej ojczyzny z błota wiecznej prowincji i baśniowych oparów. Nawet kosztem tego, czego Kozacy w bajkach (i pewnie głównie w bajkach) nie poświęcali, bo „Gniazdo” jest filmem, który mocno chlasta po twarzach pięknoduchów podejmujących się oceniania kogokolwiek z wyżyn patriotycznej moralności.

Można też, jak w ciekawie, bardzo naturalistycznie sfilmowanym „Graczu” krymskiego reżysera Olega Sencowa (aktywnego członka Majdanu, po zajęciu Krymu przez Moskwę więzionego przez Rosjan) uciekać do środka, w wirtualną rzeczywistość, w siebie, w końcu – we wspomaganą wódką depresję. Ale i można, jak w „Majdanie” Siergieja Łoźnicy, walczyć. O to, by nie trzeba było już kręcić takich filmów jak „Gniazdo”, by nie trzeba było uciekać w nieistniejący świat, jak Kos z „Gracza”, a można było zanurzyć się weń celowo i z przyjemnością, jak w „Locie złotej muszki”. Tylko że po walce przychodzi znów szara, trudna codzienność. I znów potrzebne są nowe pomysły, po to, by seria Majdanów i pomajdanowych rozczarowań nie zamieniała się w „Dzień świstaka”.

Ziemowit Szczerek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s